czwartek, 13 listopada 2014

(Udawany) smak Orientu

Kolejny punkt mojej kulinarnej przygody to miejsce dla mnie jak najbardziej przyjemne. Hedonizm wziął górę. Tym razem miało być łatwo i przyjemnie, a że lokal sprawdzony i ulubiony problemów nie było. Tylko ten brak obiektywizmu...



Alladin's przy Odrzańskiej to nie restauracja pełną gębą. Ot ciasnawy lokal, z klimatem... arabskim. Jest orientalna muzyczka, kelnerki z atrybutami tańczących taniec brzucha, ciepłe, rudawe kolory. Jest i Alladyn, który siedzi na szafie. A właściwie nad wejściem do WC. Trochę mały i w niefortunnym miejscu.

Bar – miejsce startu kelnerek – przypomina stragan na arabskim targu. Tak to sobie wyobrażałem zawsze. Z niezliczoną liczbą gadżetów i wielkim drewnianych chudym wielbłądem tuż obok. Stolików niewiele, ale mój ulubiony wolny. Siadam tuż za drzwiami przy najmniejszym bladzie gdzie dwie osoby z trudem by się pomieściły. Mam za to cały lokal na oku.

Niestety na kelnerkę przyszło mi czekać. Nie długo, ale zawsze. No trudno. Choć kelnerka-blondynka udzielić jej się mogła arabska definicja czasu. Menu wielgaśne. Ryby, mięsiwa przeróżne, niezły zestaw drinków. Pamiętając jednak o ograniczonym budżecie dokonuje wyboru dość asekuracyjnie wymawiając kolejne nazwy. Jako przystawka fool (9.90 zł) – pasta z „niespotykanego” rodzaju bobu z sezamem i oliwą. Danie główne Kebab Sindbad Specjal – wołowe mięso z grilla z sosem w moim przypadku czosnkowym, ryżem, sałatkami i arabskim chlebkiem (16,90 zł). A jest „specjal” bo mięso jest z zapieczonym żółtym serem. Ma się rozumieć „nie-specjal” jest bez sera za to złotówkę tańszy. Do picia Wart – importowany z Libanu napój z dzikiej róży. Już jest godnie.



Najpierw trafia w moje ręce napój. Istne cudo. Onieśmielająco czerwony puchar na cienkiej nóżce o orzeźwiającym smaku. Po chwili przychodzi fool. Pływa w oleju choć nie wygląda dość apetycznie to widok ratują uwielbiane przeze mnie czarne oliwki. Smakuje jednak ciekawie. Nieco przypomina pasztet, ale jest w smaku delikatniejszy. Całkiem, całkiem, ale jem ostrożnie mając na uwadze, że porcje dań główny są słuszne.

Na najważniejszy punkt programu czekam długo... Zdecydowanie ZA DŁUGO bo blisko pół godziny. Podobno jednak nie jestem wyjątkiem bo i prof. Pułka pisał o długim czasie oczekiwania. Tylko, że ja obiektywny być nie potrafię i nawet ten mankament schodzi na plan dalszy, gdy przede mną staje pełny, kolorowy talerz.

Zacznijmy od mięsa. Nie rozpada się, ale jest jednocześnie kruche i zbite. Nie jest suche a dobrze doprawione dodatkową atrakcję stanowi zabawa drewnianymi szaszłykami. Wyciąganie spod sosu, maczanie w białym płynie, obgryzanie... Mniam! Sos również dobry. Czosnek nie jest zbyt intensywny a konsystencja wystarczająco gęsta. Przyjemnie jest go mieszać z żółtym ryżem, niby zwykłym, a jednak w tym doborowym towarzystwie smakującym wyjątkowo. Może dlatego, że towarzyszą mu warzywa, z których najbardziej zapamiętałem zieloną fasolkę szparagową. Nie za twardą, nie za miękką... Kolor sosu łamią pomidory i ogórki. Zwykłe i kiszone...? No tak – tego polskiego akcentu zabraknąć nie mogło. Z surówek mamy dwie. Kapustę podawaną na słodko i marchew ze słodkim jogurtem. Tę drugą wykorzystuje jako deser bo podniebieniu daje przyjemność niemałą, a już i tak nie zmieściłbym nic innego. Talerz wycieram arabskim chlebem. Zjedzone. Choć nie wszystko, nie pomieściłem zwyczajnie...



Nie wiem czy Alladin's jest egzotyczny, czy tylko egzotykę udaję. Ale jeśli nawet to ja się na to nabrałem. Nie raz, nie dwa, tylko tyle razy ile tam jestem. Do tego stopnia sprawia mi to radość, że nawet jak kobieta spóźnia się godzinę, to w serduchu mam radochę, że jeszcze zdążę się zacnie najeść i poczuć jak w kulinarnej krainie baśni tysiąca i jednej nocy.

PUB I RESTAURACJA ALLADIN's
ul. Odrzańska 23, 50-014 Wrocław 
tel. 071 796 73 27 | email: kontakt@alladins.pl

KUCHNIA czynna:
poniedziałek - czwartek 11-23
piątek i sobota 10-24
niedziela 11-23

Foto: alladins.pl/własna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz