Wrocławianie są dziwni. Miasto od kilku godzin stoi w korkach, dotarcie spod Dolnośląskiej Szkoły Wyższej na pl. Świebodzki zajmuje godzinę. I co? I nic - i tak wszyscy głosują na Rafała Dutkiewicza. Ja tego zwyczajnie nie rozumiem... Nie pojmuję! Nie przeczę jednak, że prezydent Wrocławia - który notabene kończył tę samą szkołę średnią co ja - czasem dokonuje słusznych wyborów.
Plotka zasłyszana w mieście głosi bowiem, że naczelny wódz stolicy Dolnego Śląska bywa w Armine - ormiańskiej knajpie na ul. Bogusławskiego. A wiadomo - w każdej plotce jest ziarno prawdy.
Już kiedyś wspominałem, że meksykańskie restauracje we Wrocławiu obok Meksyku nawet nie stały. No bo kto widział blondwłose Meksykanki, które podają piwo? Armine to inne bajka. Prawdziwie wschodnia. Jej właścicielką jest Galina Assatrian. Restauracja miała być inwestycją pieniędzy zarobionych przez firmę pani Galiny i jej nieżyjącego już męża. Nazwę otrzymała na cześć córki Armine Assatrian, którą - jak mniemam - spotkałem nie raz składając zamówienie. Podobnie jak jej matkę.
Na obiad wpadłem w sobotnie popołudnie. Knajpa jest niewielka. Trzy stolika zajęte, na kolejnych trzech tabliczki z napisem "rezerwacja". Ludzie walą drzwiami i oknami, a jak wiadomo tłum to siła i prawie zawsze ma rację. A jak zobaczyłem wystrój, to przekonałem się, że moc tego miejsca w jedzeniu właśnie tkwić musi. Bo nie w klimacie. Drzwi metalowe i odrapane z "rozryraną" (że pozwolę sobie użyć onomatopei) klamką. W środku pseudokaukazkie fototapety i obrazki. Z głośników lecą wesołe nuty po rosyjsku i ormiańsku w równym stopniu przyprawione klimatem wschodu co charakterem disco. Do tego w menu ceny powypisywane są długopisem. Jakoś tak szaro-buro. Gdyby nie ten grill! Oto bowiem szaszłyki - najważniejszy atut Armine - przyrządzane są na oczach klientów za żaroodporną szybą. Przedni pomysł!
Wybieram zatem: barszcz zielony (zupa z pietruszką, jajkiem, szczypiorkiem, ziemniakami - 6.50 zł), lule kebeb (mielone mięso z grilla doprawione ormiańskimi przyprawami - 15 zł) i lampkę czerwonego, półwytrawnego, gruzińskiego wina (8 zł).
PRZECZYTAJ CAŁY TEKST
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz